Zimową porą możemy co najwyżej wybrać się na spacer wzdłuż plaży, posłuchać wrzasków mew, szumu fal i pooddychać jodem. Żadna inna forma aktywności nie wchodzi tu raczej w grę, jednak gdy tylko na zewnątrz zaczyna się ocieplać, a słońce przyjemnie rozgrzewa piasek, zaczynamy marzyć o kilku chwilach bez butów, swobodnie przemierzając puste jeszcze kilometry tak ukształtowanego pasa wybrzeża. W końcu jednak przychodzi lato… i w większych ośrodkach turystycznych plaża wygląda jak puszka sardynek. Każdy ma swój prywatny parawan, którego używa do stworzenia enklawy spokoju, a na całej długości i szerokości powstaje niemal nieskończony labirynt. Gdzie w takim otoczeniu miejsce na aktywny wypoczynek nad Bałtykiem?

Na ochłodę przyjdzie czas później, teraz natomiast musimy przebić się przez ciżbę leniwie wypoczywających wczasowiczów, a nawet 20-30 metrów dalej od granicy, którą ustanowiła. Dopiero wówczas możemy odetchnąć z ulga i rozpocząć przygotowania do naszego pomysłu. Nie są one zbyt skomplikowane, ponieważ zakładają jedynie, że zabraliśmy ze sobą frisbee. Wydawać by się mogło, że ta niezbyt skomplikowana zabawka dla dzieci (a nawet dla większych psów) ma w sobie mały potencjał. Nic bardziej mylnego!

Z wykorzystaniem frisbee można bawić się we dwoje lub w więcej osób. Szczegóły zasad na pewno uda się wam ustalić samodzielnie, my chętnie podpowiemy zaś, jak różnorodna może być zabawa przy pomocy tego gadżetu:
– rzucanie do siebie z karami za niezłapanie frisbee lub na punkty ujemne,
– rzucanie do celu lub tak by talerz wylądował jak najbliżej ustalonego punktu,
– rzut wzdłuż plaży pt. „kto dalej pośle frisbee?”,
– współpraca i podawanie sobie talerza jak najdłużej (np. licząc ilość wymienionych podań).